Przychodzi taki dzień w życiu rodziny, że pojawia się najmłodszy jej uczestnik. Wcześniej kupujecie aparat, robicie setki zdjęć brzuszka jak rośnie i jak nie rośnie, a wydaje się Wam, że przecież rośnie. Rozumiem Was doskonale, bo sam to przerabiałem dwukrotnie. Choć przy drugim dziecku pstryków było zdecydowanie mniej. Z biegiem czasu i uspokojeniem temperamentu, a także po konieczności zakupienia dodatkowego dysku o pojemności 3Tb na wykonane zdjęcia stwierdziłem, że pora zacząć świadomie fotografować. Do tej poty wykonywałem zdjęcia na ślubach – praca na zlecenie jest zupełnie inna. Musisz mieć materiał, a materiał to zdjęcia. Więc chodzisz, szukasz światła, kadru, kompozycji.

Jeżeli chcesz już zacząć zarabiać…

Zajrzyj teraz na stronę: ajzo.pl .  Możesz założyć tam galerię ze swoimi zdjęciami, które zamienione w produkty do dekoracji ścian zaczną przynosić Ci w szybkim czasie zyski. Załóż darmowe konto klikając link https://ajzo.pl/user/register. Po założeniu konta i konfiguracji szybko zaczniesz sprzedawać swoje dekoracje.

Świadoma fotografia dzieciństwa to zupełnie coś innego

Dla celów prywatnych fotografuje się inaczej. Tutaj nie musisz mieć niskiego iso, brak szumów czasami wręcz przeszkadza, a dzieciństwo to wydarzenia – chwile. Po urodzeniu dziecka jest czas na profesjonalną sesję noworodkową. Polecam Wam udać się do fotografa, zrobić piękne stylizowane zdjęcia i zachować je. Potem zaczynacie być fotografami waszego życia. Zróbcie to dobrze, bo chwile nie wracają.

U mnie wygląda to tak. Pomimo posiadania pełnoklatkowych aparatów, super jasnych obiektywów z najwyższej półki kupiłem bezlisterkowca średniej klasy. Zapytacie: po co do jasnej ch!@#? Odpowiedź jest prosta – lustrzanka waży, obiektyw waży. W lustrzance oduczyłem się używać trybów automatycznych, a manualne ustawienia zajmują czas, a ten ucieka znowu. Po drugie – nie chcielibyście, żeby podczas spontanicznego fotografowania dziecko ściągnęło wam na podłogę sprzęt warty kilkanaście tysięcy, bo akurat szybko musieliście go odłożyć, bo… dziecku się ulało. Bezlusterkowiec lub zwyczajna „małpka” może być zawsze pod ręką. Jest lekka i jeśli zapisuje zdjęcia w RAWach to jesteście w domu. Jeśli nie zapisuje to też jesteście, bo „wypluwane” zdjęcia są już podciągnięte systemowo – dodane jest nasycenie, raczej odpowiedni balans bieli, podciągnięte kontrasty. To jest zawsze rozmowa po 20-stej na wesela. Podchodzi taki wujek Krzysiu i pokazuje zdjęcia:

– Niech Pan patrzy jakie super robi ten aparat za 1200 złotych. Niech Pan pokaże swoje.
Pokazuję i słysze:
– Wypłowiałe te zdjęcia, bez koloru, dziwne jakieś. Ile kosztował Pana aparat?
Mówię, że kilka tysięcy i słyszę śmiech oraz słowa:
– Widzi Pan, a ja dałem 1200 i jakie robi.

Masz dodatkowe pytania? Napisz do nas!

4 + 10 =

No robi i robić będzie i wystarcza i jest pięknie. Jeśli nie macie czasu na cyfrowe wywoływanie zdjęć to kupujcie bezlusterkowce. Też będziecie zadowoleni tak jak ja jestem zadowolony ze swojego. Macie aparat i zaczynacie dokumentować. Pamiętajcie znowu – dzieci żyją, dzieci biegają, czas ucieka. Gotowi musicie być prawie zawsze, ale uwierzcie, że ta gotowość zaowocuje pięknymi kadrami. Dzieciństwo to wielki reportaż dojrzewania. To nie są wymuskane zdjęcia, nie zawsze są ostre, nie zawsze wyraźne. Prawdziwy reportaż to wszystko co się dzieje, to zatrzymywane wspomnienia, to chwile, które są i warto, żeby zostawały na kliszy czy w pliku. Ja staram się być z boku, obserwować i świadomie robić zdjęcia dzieci. Przed naciśnięciem migawki zastanówcie się chwilę, pomyślcie czy zdjęcie coś przekazuje. Może warto się oddalić, pokazać więcej. Może warto podejść bliżej i zrobić zdjęcie brudnej buźki, a może płacz jest także dobrym materiałem na zdjęcie – przecież wasze dzieci też płaczą… Nie bójcie się zdjęć, róbcie je, ale starajcie się i panujcie nad nimi. Fotografujcie świadomie dzieciństwo Waszych dzieci, żeby nie powiedziały wam kiedyś, że nie mają wspomnień – wy je dla nich tworzycie. I pamiętajcie. Dzieci są wdzięczne do fotografowania, a najlepiej wychodzą, gdy nie wiedzą, że są fotografowane… wszelkiego rodzaju „uśmiechnij się”, „pokaż ząbki” itp. Sprawiają, że pociechy stają się sztuczne, bo nie potrafią kontrolować jeszcze swojej mimiki.

Udanych kadrów i chwil z dziećmi.

Autorem tekstu jest Patryk Szczepański – Fotograf ślubny i nie tylko…